Bal już dawno za mną. Miło go wspominać, pomimo tego że był średnio udany. Cóż tu więcej mówić...
Tagi:
przemyślenia
13.02.2010 o godz. 16:19
komentuj (1)
Mam chomiczka tylko nie wiem czy wszystko z nim w porządku. Jakiś taki cichy jest i nie bawi się wcale. Jak ktoś wie czym to może być spowodowane to proszę dać znać. A i mam pytanko: czy nie ma ktoś domku dla chomika do sprzedania?
Tagi:
przemyślenia
Nie wiem jak mogłam sadzić, że jakikolwiek facet jest w stanie spojrzeć na mnie inaczej niż przez pryzmat mojego wyglądu. Bartek jest dowodem na to, że to we mnie jest problem. Bo on chciał się bawić. Tylko jakimś dziwnym trafem nie ze mną. Z innymi pięknymi dziewczynami nie miał tych oporów.
Tagi:
przemyślenia
Długo będzie wolny. Ja wiem po co on to napisał. Przecież zawsze wiedziałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach. Ale to nie jest bajka, a ja nie jestem piękną księżniczką. Nie będzie happy endu. Niestety.
Tagi:
przemyślenia.
dobrze jak nie za dobrze
a nawet dobrze
nie za mądrze
nie zaszkodzi niepolepszenie
jak tylko można wytrzymać
na głupi sposób swój
a nawet dobrze
nie za mądrze
nie zaszkodzi niepolepszenie
jak tylko można wytrzymać
na głupi sposób swój
Tagi:
przemyślenia
I po co ja to wszystko mówiłam. Przecież i tak nic z tego nie będzie. Więcej na tym stracę niż zyskam.
Tagi:
przrmyślenia
Dać sobie szansę czy nie. Sama nie wiem. Zastanawiam się nad tym cały dzień. Wydaje mi się, że coś z tego może wyjść, ale boję się co się stanie, jeśli nie wyjdzie. Nie wiem czy kolejny raz uda mi się powstać jak feniks z popiołów.
Tagi:
przemeślenia
Kolejny dzionek wita. A ja znowu mam w głowie istne tornado myśli. Wpakowałam się w coś zupełnie bez sensu. Sylwester spędzam z dziewczynami i z B. a myśleć nieustannie będę o nim. Jestem pewna, że tak się to skończy. Jak zwykle zostanę sama, z moralnym kacem i wyczyszczonym przez ta diabelską chorobę sercem. Ależ ten świat jest okrutny. Przecież ja go nie kocham (chyba) a jest ciągle w mojej głowie. Zaczyna mi zacierać i rozmywać granica pomiędzy snem a rzeczywistością. I jakoś nie widzę w tym plusów.
Tagi:
przemyślenia
"Wreszcie mam na kogo patrzeć
Wreszcie nie czuję się sam jak palec
Wreszcie mam już o kim myśleć
Wreszcie w mym sercu jest stały bywalec.
I chociaż wiem, że na tym się skończy
Nie mogę zrzucić z się uczuć opończy"
M.T
Wreszcie nie czuję się sam jak palec
Wreszcie mam już o kim myśleć
Wreszcie w mym sercu jest stały bywalec.
I chociaż wiem, że na tym się skończy
Nie mogę zrzucić z się uczuć opończy"
M.T
Tagi:
poezja
"Dobrze jak nie za dobrze". Ze mną chyba na prawdę jest coś nie tak. Muszę się szybko ogarnąć bo jak tego nie zrobię to będę miała znowu poważny problem. "Najbardziej cie kocham kiedy jesteś w głowie, kiedy w moich myślach ciągle jest o Tobie, kiedy najpiękniejsze rzeczy z Tobą robię, a Ty o tym nie wiesz, bo dopiero Ci powiem". On jest w mojej głowie i mam nadzieję, że tam pozostanie na dłużej. Bo od głowy do serca jest bardzo blisko. A od serca do rozumu całe lata świetlne. Dlatego dla mojego dobra, proszę cię P. pozostań tam gdzie jesteś, w mojej głowie.
Tagi:
przemyślenia
"Dobrze jak nie za dobrze". Zupełnie się z tym zgadzam. Ktoś mi ostatnio powiedział, że miłość jest jak sraczka, przychodzi nagle i łatwo nie odpuszcza. No masz złapało mnie. Zakochałam się. Jaka ja jestem głupia! Przecież wiem, że to nie ma żadnej racji buty. Nie ma najmniejszych szans, żeby coś z tego wyszło. A ja znowu dałam się wciągnąć. Głupia jestem straszliwie.
Tagi:
przemyślenia.
Znowu zaczynam tracić siły. Wyczerpuje się moja energia. Myślę, że to przez studniówkę i powrót Pawła do Ostrowca. Nie wiedziałam go już tak dawno. Nie mogę się doczekać kiedy przyjedzie. I chociaż wiem, że nie może mi niczego ofiarować to nie potrafię o nim nie myśleć. Czekam cały czas z nadzieją, że może coś się zmieni. Ale w moim życiu nigdy nic się nie zmienia. Cały czas sama, cały czas w takiej samej sytuacji. Nie mówię już nawet o miłości, jakimś facecie, ale o domu, którego ja na prawdę nigdy nie miałam a tak bardzo chciałabym już mieć.
Mam jednak nadzieję, że jak stąd wyjadę to coś się zmieni. Spotkam tam kogoś obcego, znajdę pracę, zacznę sama na siebie zarabiać, nie będę musiała prosić o każdy grosz. Jestem pewna, że wtedy wreszcie odżyję. Mam już mentalnie dość tej dziury. Chcę do miasta, do ludzi. Tutaj się duszę po prostu. Nie mam już do tego miejsca cierpliwości. Ale to nic wszystkie zmiany jeszcze przede mną. Na razie pełna koncentracja, nauka i jeszcze raz nauka.
Mam jednak nadzieję, że jak stąd wyjadę to coś się zmieni. Spotkam tam kogoś obcego, znajdę pracę, zacznę sama na siebie zarabiać, nie będę musiała prosić o każdy grosz. Jestem pewna, że wtedy wreszcie odżyję. Mam już mentalnie dość tej dziury. Chcę do miasta, do ludzi. Tutaj się duszę po prostu. Nie mam już do tego miejsca cierpliwości. Ale to nic wszystkie zmiany jeszcze przede mną. Na razie pełna koncentracja, nauka i jeszcze raz nauka.
Tagi:
przemyślenia
I znowu długi czas nieobecności. Niestety nic nie mogę na to poradzić. Nie mam zwyczajnie możliwości odwiedzania swoich ulubionych stron. Cały czas zabiera mi szkoła. Pocieszam się jednak faktem, że jeszcze tylko kilka miesięcy i będę wolna.A potem czeka mnie rok pewnie jeszcze trudniejszy niż ten. Studia, praca, samotność. Dalsze marzenia o facecie ze snów, który -co jest całkiem możliwe - dalej będzie obok mnie. Nawet w tej chwili marzę, że ten przeciez kiedyś musi się spełnić. Kto wie...
Tagi:
przemyślenia
<a href="http://chomikuj.pl/?page=136720">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/dariatyszkatysia.gif" style="border:0px" />
</a>
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/dariatyszkatysia.gif" style="border:0px" />
</a>
Tagi:
zabawa
Zaczynam wątpić z to czy to wszystko ma jakikolwiek sens. Wszystko czego się dotknę się sypie. Powoli opuszczają mnie wszyscy przyjaciele, ojciec się nie odzywa, matka mnie nienawidzi. Choć istnieje prawdopodobieństwo, że ona to wszystko powiedziała jedynie w gniewie to mnie tych kilka słów na zawsze utkwi w pamięci. Do ojca dzwoniłam ale on ma to głęboko gdzieś. Pewnie myśli, że znowu będę prosić o pieniądze. A ja wczoraj po prostu potrzebowałam kogoś kogokolwiek kto by ze mną porozmawiał. Ale jego jak zwykle nie było.
Tak sobie myślę, że jeżeli Dawid odwróci się ode mnie z powodu tych pieniędzy to na prawdę zostanę zupełnie sama. Choć tak na prawdę to on już dawno poszedł w zupełnie inną stronę. Nie ma czasu, prawie wcale go nie widuję. A co to za przyjaciel do którego nie można napisać kiedy jest ci źle. ja takiego przyjaciele nigdy nie miałam. I tak teraz dochodzę do wniosku, że ja po prostu nigdy nie miałam przyjaciela.
Tak sobie myślę, że jeżeli Dawid odwróci się ode mnie z powodu tych pieniędzy to na prawdę zostanę zupełnie sama. Choć tak na prawdę to on już dawno poszedł w zupełnie inną stronę. Nie ma czasu, prawie wcale go nie widuję. A co to za przyjaciel do którego nie można napisać kiedy jest ci źle. ja takiego przyjaciele nigdy nie miałam. I tak teraz dochodzę do wniosku, że ja po prostu nigdy nie miałam przyjaciela.
Tagi:
przemyślenia
Muszę teraz zajmować się tym co kocham najbardziej. Koniec z zamartwianiem się. Wiem, że nie pisze o tym po raz pierwszy ale to nic. Im dłużej będę to sobie to powtarzać tym szybciej w to uwierzę. Teraz pora zająć się sobą, swoja przyszłością przede mną matura, studia, życie..
Tagi:
przemyślenia
Mówiłeś - włosy masz jak kasztany
I kasztanowy masz oczu blask
I tak nam było dobrze kochany
Wśród złotych liści, wiatru i gwiazd
Gdy wiatr kasztany otrząsał gradem
Szepnąłeś nagle zniżając głos
Odjeżdżam dzisiaj, lecz tam gdzie jadę
Zabiorę ze sobą te złotą noc
Kochany, kochany
Leca z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par roześmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tys rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Ze kochasz mnie i wiatr ...
Już trzecia jesień park nasz wyzłaca
Kasztany lecą z drzew trzeci raz
A Twoja miłość do mnie... nie wraca
Choć tyle błyszczy liści i gwiazd
I tylko zloty kasztan mi został
Mały talizman szczęśliwych dni
I ta jesienna piosenka prosta
Która wiatr, może zaniesie Ci ...
Kochany, kochany
Leca z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par roześmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tys rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Ze kochasz mnie i wiatr
Kochany, kochany
Leca z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par rozesmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tys rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Ze kochasz mnie i wiatr ...
I wiatr ...
I kasztanowy masz oczu blask
I tak nam było dobrze kochany
Wśród złotych liści, wiatru i gwiazd
Gdy wiatr kasztany otrząsał gradem
Szepnąłeś nagle zniżając głos
Odjeżdżam dzisiaj, lecz tam gdzie jadę
Zabiorę ze sobą te złotą noc
Kochany, kochany
Leca z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par roześmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tys rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Ze kochasz mnie i wiatr ...
Już trzecia jesień park nasz wyzłaca
Kasztany lecą z drzew trzeci raz
A Twoja miłość do mnie... nie wraca
Choć tyle błyszczy liści i gwiazd
I tylko zloty kasztan mi został
Mały talizman szczęśliwych dni
I ta jesienna piosenka prosta
Która wiatr, może zaniesie Ci ...
Kochany, kochany
Leca z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par roześmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tys rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Ze kochasz mnie i wiatr
Kochany, kochany
Leca z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par rozesmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tys rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Ze kochasz mnie i wiatr ...
I wiatr ...
Tagi:
wiersze
Pierwszy raz od wielu miesięcy czuje, że jestem na prawdę wolna.
W M. zakochałam się jak tylko go poznałam. Nigdy nie zapomnę jego pierwszego spojrzenia. Od początku bardzo się polubiliśmy. Chodziliśmy razem na krówki i rurki z kremem. Spacerowaliśmy po parku, rozmawialiśmy całymi godzinami. Z dnia na dzień był mi coraz bliższy. W końcu uświadomiłam sobie, że to właśnie na niego czekałam cały ten czas.
Marzenia o "nas" szybko zmieniły się w świadomość, że żadnych "nas" tu nie będzie. Kiedy już zaczęłam się do tego przyzwyczajać na scenę wkroczył nasz pierwszy pocałunek. I wszystko się powaliło. Znowu chciałam go mieć przy sobie. Tyle, że szybko zostałam sprowadzona na ścieżkę rozsądku. Nie mogłam liczyć na nić, poza przyjaźnią. Przyjęcie tego do świadomości i pogodzenie się z tą smutna prawdą zajęło mi kilka miesięcy, na prawdę ciężkich dni. W końcu zrozumiałam, że cuda się nie zdarzają, postanowiłam otrząsnąć się z tej mojej miłości.
Druga klasa - drugi rok znajomości, to był dla nas rok niesamowity. Nagle zaczęło łączyć nas coś wspanialszego nić miłość. Bezgraniczna, najprawdziwsza (jak mi się wtedy wydawało) przyjaźń. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Również to, że oboje bardzo się kochamy ale miłością wewnętrzną, platoniczną. A jak platoniczną to i oczywiście nieszczęśliwą.
Bo szczęście nigdy nie może trwać wiecznie. Kolejny rok zaczął się tak jak zawsze. Wspólne spotkania, plany, studia, I nagle bęc. Bez żadnego ostrzeżenia spadło na nas, a właściwie na mnie, nieszczęście. W ciągu jednego popołudnia straciłam nie tylko miłość dla której warto było żyć ale przyjaźń bez której nie potrafiłam cieszyć się tym co sprawiało mi zawsze największą przyjemność, życiem i muzyką.
Pierwsze dni bez niego były jak senny koszmar. Nie myślałam o niczym poza rozmową z nim. Każda kolejna, nieudana próba, wyrywała ze mnie odrobinę życia. Nie wiedziałam jak długo może to trwać.
Od naszej kłótni minęło już prawie dwa miesiące. To dla mnie jak cała wieczność. Ale najwyraźniej czas leczy rany. Teraz, kiedy widzę go na korytarzu serce nie chowa się w kieszeni. Choć czuję gorycz i posmak wielu zmarnowanych miesięcy to wiem, że teraz będzie już tylko lepiej.
Czuję wreszcie, że jestem wolna. W moim sercu nie ma miłości. Pozostał w nim jedynie obraz roześmianego miłośnika krówek, partnera ze szkolnej ławy, człowieka który wiedział, że jestem wyjątkowa. Chłopak, który siada ze mną na matematyce to już nie on. M. umarł razem z moją miłością. Pozostawił po siebie wspomnienia i wiersze które zapamiętam na wiele lat.
Znajomość z M. wiele mnie również nauczyła. Pokazała, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Miłość nie musi być szczęście, przyjaźń nie będzie trwać wiecznie.
W M. zakochałam się jak tylko go poznałam. Nigdy nie zapomnę jego pierwszego spojrzenia. Od początku bardzo się polubiliśmy. Chodziliśmy razem na krówki i rurki z kremem. Spacerowaliśmy po parku, rozmawialiśmy całymi godzinami. Z dnia na dzień był mi coraz bliższy. W końcu uświadomiłam sobie, że to właśnie na niego czekałam cały ten czas.
Marzenia o "nas" szybko zmieniły się w świadomość, że żadnych "nas" tu nie będzie. Kiedy już zaczęłam się do tego przyzwyczajać na scenę wkroczył nasz pierwszy pocałunek. I wszystko się powaliło. Znowu chciałam go mieć przy sobie. Tyle, że szybko zostałam sprowadzona na ścieżkę rozsądku. Nie mogłam liczyć na nić, poza przyjaźnią. Przyjęcie tego do świadomości i pogodzenie się z tą smutna prawdą zajęło mi kilka miesięcy, na prawdę ciężkich dni. W końcu zrozumiałam, że cuda się nie zdarzają, postanowiłam otrząsnąć się z tej mojej miłości.
Druga klasa - drugi rok znajomości, to był dla nas rok niesamowity. Nagle zaczęło łączyć nas coś wspanialszego nić miłość. Bezgraniczna, najprawdziwsza (jak mi się wtedy wydawało) przyjaźń. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Również to, że oboje bardzo się kochamy ale miłością wewnętrzną, platoniczną. A jak platoniczną to i oczywiście nieszczęśliwą.
Bo szczęście nigdy nie może trwać wiecznie. Kolejny rok zaczął się tak jak zawsze. Wspólne spotkania, plany, studia, I nagle bęc. Bez żadnego ostrzeżenia spadło na nas, a właściwie na mnie, nieszczęście. W ciągu jednego popołudnia straciłam nie tylko miłość dla której warto było żyć ale przyjaźń bez której nie potrafiłam cieszyć się tym co sprawiało mi zawsze największą przyjemność, życiem i muzyką.
Pierwsze dni bez niego były jak senny koszmar. Nie myślałam o niczym poza rozmową z nim. Każda kolejna, nieudana próba, wyrywała ze mnie odrobinę życia. Nie wiedziałam jak długo może to trwać.
Od naszej kłótni minęło już prawie dwa miesiące. To dla mnie jak cała wieczność. Ale najwyraźniej czas leczy rany. Teraz, kiedy widzę go na korytarzu serce nie chowa się w kieszeni. Choć czuję gorycz i posmak wielu zmarnowanych miesięcy to wiem, że teraz będzie już tylko lepiej.
Czuję wreszcie, że jestem wolna. W moim sercu nie ma miłości. Pozostał w nim jedynie obraz roześmianego miłośnika krówek, partnera ze szkolnej ławy, człowieka który wiedział, że jestem wyjątkowa. Chłopak, który siada ze mną na matematyce to już nie on. M. umarł razem z moją miłością. Pozostawił po siebie wspomnienia i wiersze które zapamiętam na wiele lat.
Znajomość z M. wiele mnie również nauczyła. Pokazała, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Miłość nie musi być szczęście, przyjaźń nie będzie trwać wiecznie.
Tagi:
przemyślenia.
Zmieniam pesymistyczną atmosferę na moim blogu. Dosyć zamulania. Za siedem miesięcy matura więc najwyższa pora brać się do roboty.
Tagi:
przemyślenia


